Strona główna · Humor-Dowcipy · Stirlitz szedł ulica, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów.
Stirlitz szedł ulica, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów.
Stirlitz szedł ulica, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów. - To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni. Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.
Idzie sobie Stirlitz lasem, i nagle słyszy za sobą: szur, szur, szur. -To chyba żaba - pomyślał Stirlitz -Tak, to ja - pomyślała żaba.
Stirlitz ustalił spotkanie z łącznikiem z centrali w Cafe Elefant w Berlinie. W umówiony dzień niedbałym krokiem wszedł do lokalu, zasiadł przy stoliku i zamówił wódkę. - Nie ma wódki - odpowiedział kelner. - W takim razie poproszę wino - ponowił Stirlitz. - Wina też nie ma. - A piwo jest? - zapytał podejrzliwie Stirlitz. - Piwa niestety też nie ma - odparł skonsternowany kelner. "Widocznie łącznik z Moskwy przybył dzień wcześniej..." domyślił się Stirlitz.
Mueller, znajdzie się u Ciebie filiżanka kawy? - zapytał uprzejmie Stirlitz - Kawy nie mam, ale mam czaj - radośnie odpowiedział Mueller. "Taaa... Nasi blisko" - pomyślał Stirlitz